Katarzyna Berenika Miszczuk: Szeptucha

37/100
Niebawem na blogu o moich oszukanych nadziejach  Wielki potencjał! Świetny temat, doskonały pomysł. Tylko dlaczego bohaterka tak irytująca i sprawiająca, że z bardzo dobrze zapowiadającej się książki dostaliśmy czytadło dla nastolatek? Trochę szkoda.
#numertrzydzieścisiedem
#katarzynaberenikamiszczuk #szeptucha #CzytelniczeIgrzyska2017 #czytamwiosną  #polishbookstagram #book #bookstagram #książkanadziś #jaczytam #jestem37 #czytamwszędzie #zdjęcieksiążki #niemogęboczytam #czytambolubię #zdjęcieksiążki #książka #książkago #book #bookmorning #bookztobą #bookstagram #weźczytajwięcej #czytaniejestsexy #nieprzeszkadzaćczytam #siadajiczytaj #nieczytasznieidęztobądołóżka #czytajpolsko #przytulamksiążki #uwagaczytam

Sesja, sesja i po… Jakież to cudowne uczucie, kiedy ma się za sobą ostatni egzamin z historii literatury i można przy piwku i niezdrowych przekąskach poczytać coś dla przyjemności. Nigdy nie lubiłam, kiedy ktoś mówił mi co mam czytać. Pewnie dlatego lektury w liceum czytałam dopiero PO przerobieniu  :lol:  Tak czy inaczej, mój wybór padł tym razem na Szeptuchę Katarzyny Bereniki Miszczuk. Powiem tak… cóż za genialny pomysł! XXI wiek, ale rzeczywistość zupełnie inna, bo… nie jesteśmy państwem chrześcijańskim – Mieszko I nie przyjął chrztu. Nie to, żebym miała coś przeciw chrześcijanom, sama jestem wierząca i, lepiej lub gorzej praktykująca, ale mamy ogromną liczbę zabobonów i bogate zaplecze pogańskich obrządków. Pomyślałam sobie, że temat ma niesamowity potencjał. Liczyłam na to, że autorka zaserwuje nam podróż w iście baśniowe krainy, pełne dobrych duchów, tych gorszych i kilku z ciemnej strony mocy. Och…pardon nie ta „bajka”. Chodzi o to, że miałam wielkie nadzieje na odpoczynek wśród baśniowych stworów, tymczasem co dostałam? Dostałam dobrze stylistycznie napisaną książkę. Siada się i się czyta, jednym tchem. Technicznie świetna pozycja. Ale kiedy już się złoży te literki w wyrazy, a wyrazy w zdania, to słowa nabierają sensu. I oto mamy dziewcze. Niby po studiach, niby dwadziescia lat skończyła dawno, a irytujące to takie, naiwne, że ma się ochotę udusić. Owa mentalna nastolatka ląduje we wiosce, gdzie psy szczekają drugą stroną, żaden autobus nie dojeżdża, a ludzie wolą chodzić do szeptuchy, a nie do lekarza. Właśnie u szeptuchy ma odbyć praktyki. Poznaje przystojnego Mieszka i w zasadzie w tym momencie już wiedziałam, że z baśniowości nici, serwowane będzie romasidło. Tyle, że bez romansu. Nie pytajcie, też tego nie ogarniam. Gosia jest oczywiście wybrańcem bogów, w których nie wierzy i za chwilę może być w posiadaniu czegoś, na czym wielu zależy, mianowicie jest jedyną osobą, która odnaleźć może kwiat paproci. Oczywiście, każdy kto wie, że kolejna część nosi tytuł „Noc Kupały” i ma jakiekolwiek pojęcie o pogańskich wierzeniach, ten wie, że kwiat ten zakwitnie dopiero w drugiej części.  Dokładniejszych szczegółów zdradzać nie będę, bo gardzę spoilerami. 3/4 książki to zawiązanie akcji, 1/4 konkretny epizod, 1/4 zakończenie. Niestety, tak jak się spodziewałam, książka kończy się w taki sposób, że nie da się nie sięgnąć po drugą część. Owszem, sięgnę i przeczytam, z czystej ciekawości. Mam jednak nadzieję, że potencjał w drugiej części zostanie wykorzystany, a pierwsza okaże się tylko „braniem rozbiegu”.  Niechże ta cała Gosia nosi te swoje antykleszczowe majtki z golfem, niech gardzi wodą ze strumyka, ale niech to wszystko ma więcej pierwiastka tajemniczości, opisów obrzędów i wspomnianej wyżej baśniowości. Pogańska magia niech weźmie górę nad przyziemnoscią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>